
W ostatnich dniach do wrocławskiej telewizji nadchodzi coraz więcej maili, dzwoni wiele osób oburzonych planami cięć w oświacie w mieście. W ubiegłym tygodniu telewizja wyemitowała reportaż, po którym zawrzało.
Źródłem problemu są planowane przez władze miasta i kuratorium cięcia w zatrudnieniu w placówkach oświatowych.
Powodem jest niż demograficzny. Oburzenie mieszkańców budzi jednak fakt, iż cięcia mają dotknąć w równym stopniu najlepsze wrocławskie ogólniaki, jak i kiepskie szkoły. Kuratorium zdecydowało, że cięcia będą dotyczyć również tych szkół, które są zawsze oblegane, nie mają problemów z naborem.
Chodzi o najlepsze wrocławskie licea ogólnokształcące, do których zawsze jest po kilku kandydatów na jedno miejsce. Równocześnie istnieją we Wrocławiu szkoły, które mają problem z zebraniem uczniów. Czy warto więc ciąć tam, gdzie poziom jest wysoki i kształci się na wysokim poziomie? Do wrocławskiej telewizji zadzwoniła oburzona pani Wiesława, emerytowana nauczycielka: „To równanie poziomu do dołu i zmuszanie dobrych uczniów, którzy mogliby się uczyć w świetnych szkołach, aby przeszli do kiepskich placówek!”. Powód? Oczywiście, kiedy nie wiadomo o co chodzi, to na pewno sprawa rozbija się o pieniądze. Nie inaczej jest i tym razem. Chodzi o to, aby utrzymać poziom zatrudnienia i nie likwidować żadnych szkół. Tymczasem, jak donosi reporterka telewizji Wrocław, w mieście istnieje wiele szkół, które powinny być zlikwidowane. Są to tak zwane licea profilowane, których nie chce wybierać młodzież. Nie dają one bowiem ani zawodu, ani nie przygotowują do matury. Absolwent jest więc nie przygotowany do zawodu, ani nie może podjąć dalszej edukacji. Ale likwidacji tych placówek sprzeciwiają się ich pracownicy.
Jednak cięcia w zatrudnieniu są nieuniknione. Spokojni mogą być jedynie specjaliście od nauki zawodu, zatrudnieni w szkołach zawodowych. Od pewnego czasu młodzież coraz chętniej wybiera te szkoły, bo na rynku zaczęło brakować specjalistów, co za tym idzie są oni w cenie.



